Transkrypcja Mariusz Zaleski,
Napraw Świat Białystok Centrum, opowiadana przez Sabina Załęska
(Więcej o Mariuszu Zaleski na www.fixtheworldbialystok.org)
Stan człowieka okazał się całkiem prostym ale przewrotnym konstruktem. Najważniejsze pytania o genezę i sens ludzkości zyskały proste, trafne odpowiedzi i zmieniły wszystko.
Epopeja ludzi jednocześnie nie miała sensu i była sensem wszystkiego. Dorobek naszej cywilizacji miał na celu zagłuszanie nieznośnej konkluzji, że jako gatunek jesteśmy sprzeczni wewnętrznie, wadliwi, upadli i bezsensowni. Odwiecznym uczuciem ludzkości jest wina, wystarczy zmusić się do refleksji a stwierdzimy pogłębiającą się przepaść między ideałami człowieka a czynami człowieka, pomimo że ideały są tak ewidentnie integracyjne, ludzie zachowują się rywalizacyjnie i egoistycznie. Z tym dylematem radziliśmy sobie wymówką, że nasze zachowanie wywodzi się od zwierząt. Myśleliśmy, że to zwierzęce instynkty, zmuszają nas do tych dywersyjnych zachowań. Ale ten argument nie mógł być prawdą, ponieważ opisy naszego zachowania, takie jak aroganckie, podstępne, wyrachowane czy cyniczne, wskazują unikalną dla ludzi świadomość a nie instynktowny odruch—nasze destrukcyjne zachowanie ma wymiar całkowicie psychologiczny.
Na szczęście, skromny biolog z Australii Jeremy Griffith po latach pracy złożył w całość dorobek nauki i znalazł odpowiedzi. Znieczulenie mózgu nie mogło uratować ludzkości—ludzie potrzebowali pokarmu dla mózgu—zrozumienia siebie.
Po pierwsze, chociaż paradygmat naukowy twierdzi, że nie ma celu, kierunku ani sensu istnienia, a zmiana jest przypadkowa, to ten cel jest wręcz oczywisty, a jest nim integracja materii w coraz większe i stabilniejsze całości. A najprostsza odpowiedź na wielkie pytanie „jaki jest sens życia” brzmi: żyć w zgodzie z tym integracyjnym procesem.
Po drugie, Jeremy zrozumiał, że jedynym przejawem bezinteresowności w naturze jest macierzyństwo, kiedy samica z pozoru bezinteresownie chroni i wykarmia młode. Z tego pięknie wydedukował, że wyjątkowo uwarunkowane macierzyństwo w naszym gatunku było jedyną siłą, która mogła wyrwać nasz gatunek z królestwa zwierząt, dać nam naszą moralność i świadomość. Nasze sumienie, które jest głosem naszej moralności jest wrodzone i genetyczne. Macierzyństwo zaszczepiło w zwierzęcym gatunku coś niespotykanego—instynktowną bezwarunkową bezinteresowność, altruizm, moralność.
I po trzecie, Jeremy odkrył co wyzwoliło naszą świadomość. Naturalna selekcja—inaczej dobór naturalny—blokuje bezinteresowne odruchy u zwierząt, bo jej siłą napędową jest genetyczna rywalizacja czyli egoizm. Zwierzęta tkwią w rywalizacyjnym stanie zwierząt a ich inteligencja jest ograniczona imperatywem reprodukcji genów. Świadomość to nieegoistyczny, czyli altruistyczny poziom inteligencji—tylko bezinteresowne myślenie umożliwia obiektywny obraz rzeczywistości. Bezinteresownym procesem macierzyństwa, ludzkie pramatki zindoktrynowały nasze egoistyczne zwierzęce instynkty, stworzyły naszą genetyczną, moralną, bezwarunkową bezinteresowność i finalnie wyzwoliły inteligencję, która rozpoczęła długi proces samodoskonalenia w kierunku świadomości.
Podsumowując: wszechświat opiera się na procesie integracji a ludzie mają instynktowną altruistyczną naturę, która wyzwoliła ich wyjątkową świadomość.
Czy to koniec odkryć Jeremiego? Nie. Konflikt, który wyrwał ludzkość z kolebki natury i wrzucił w wir egocentrycznej walki o poczucie wartości to dalsza część sagi o człowieku. O tym przeczytaj już sam. Rzucę tylko wstępne pytanie: co by się stało gdyby w zwierzęciu zaistniały dwa systemy zarządzania: instynktowny (genetyczny) i świadomy (neuronowy). Instynkty są dogmatyczne i rafinowane przez pokolenia a świadomość jest elastyczna, może się uczyć na bieżąco i eksperymentować.
Tak jak napisał Jeremy, chociaż religijne zapewnienia, typu „Bóg cię kocha” mogły pocieszać, to ostatecznie musieliśmy zrozumieć, dlaczego jesteśmy godni miłości, musiało przyjść racjonalne, biologiczne wyjaśnienie dywersyjnego stanu człowieka, a naszą odpowiedzialnością jako świadomych istot jest pochylić się nad tym i zrozumieć.
Na koniec dodam najważniejsze dla mnie odkrycia Jeremiego, a mianowicie czym jest miłość i że poczucie wartości nic nie kosztuje. Z obecnej perspektywy, miłość to dla mnie proces integracyjny tworzący wszechświat, to bezwarunkowa bezinteresowność, która tworzy całości—w przeciwieństwie do egoizmu, który niszczy. Uczucie prawdziwej miłość to coś, co obecna zakłócona rasa ludzka już prawie straciła, tak jak poczucie wartości, które musi sobie kupować lub zdobywać. Na szczęście dzięki pracy Jeremiego, wszystko można łatwo naprawić, a poczucie wartości i własnej godności jest pierwszym i permanentnym darem po zrozumieniu teorii stanu człowieka.


